Hurkacz przyprawił kibiców o palpitację serca. Niespodziewany ...

21 dzień temu
Hurkacz

Od pięciosetówki Hubert Hurkacz zaczyna grę w wielkoszlemowym Roland Garros. Rywalem Polaka w pierwszej rundzie był Japończyk Shintaro Mochizuki, 162. zawodnik rankingu ATP. Po trzech setach Hurkacz miał aż 38 niewymuszonych błędów i był o seta od porażki, ale od tego momentu jego gra wyglądała zdecydowanie lepiej. Przy stanie 4:6, 6:3, 3:6, 6:0, 5:2 mecz został przerwany przez opady deszczu, ale Hurkacz dopiął swego i wywalczył awans do drugiej rundy w turnieju wielkoszlemowym.

Był piąty gem drugiego seta niedzielnego pojedynku. Hubert Hurkacz (8. ATP) przegrywał 4:6, 2:2, 15:40 przy swoim podaniu ze 162. zawodnikiem światowego rankingu, kwalifikantem, Japończykiem Shintaro Mochizukim i można było mieć obawy, że po raz czwarty w karierze odpadnie w pierwszej rundzie Roland Garros. Dla 20-letniego Japończyka był to pierwszy w karierze wygrany set w turnieju wielkoszlemowym, w dopiero trzecim występie w głównej imprezie. Polak dobrymi serwisami obronił break pointy. Chwilę później przełamał rywala! Zamiast przegrywać, Hurkacz prowadził ze zwycięzcą juniorskiego Wimbledonu z 2019 roku 4:2!

Zobacz wideo Oto następczyni Igi Świątek?

- Jakby taki ospały Polak, mało energii w nim widzę. Ja wiem, że to dopiero pierwszy set, ale naprawdę nie do wiary. Martwi mnie jego język ciała, bo jest nijaki. Dużą inicjatywę ma Japończyk od początku meczu i te proporcje są naprawdę niepokojące - mówił na początku drugiej partii komentator Eurosportu. Do końca tego seta Hurkacz energii nie odzyskał, miał lepszy wynik, niż wskazywała na to jego gra. Pomagał mu Japończyk, który w ciągu dwóch setów miał aż osiem podwójnych błędów serwisowych!

Taki obraz gry dziwił, tym bardziej że Polak przyjechał do Francji po najlepszym w najlepszym dla siebie turnieju na kortach ziemnych. Można było jednak mieć nadzieję, że po wygranym drugim secie, pójdzie za ciosem. Tymczasem już na początku trzeciej partii przełamał Hurkacza i wygrywał 3:0. Grał jak w transie, znów zaczęło mu wszystko wychodzić na korcie. A bierność Polaka wciąż trwała.

Hurkacz mógł odrobić stratę przełamania na 4:5 w trzecim secie, ale nie wykorzystał break pointa. Mochizuki wykorzystał drugą piłkę setową i prowadził 2:1. "Straszne ciężary dźwiga Hurkacz w I rundzie Roland Garros. Po każdej nieudanej akcji (serio, po każdej!) szuka pomocy u trenera. Na razie obaj wyglądają na mocno zaskoczonych" - tak po trzecim secie pisał Łukasz Jachimiak ze Sport.pl. Hubi miał 38 niewymuszonych błędów po trzech setach - dla porównania, Mochizuki miał ich 33.

Hurkacz zaczął kolejnego seta znakomicie i szybko uzyskał podwójną przewagę przełamania. Polak w pełni dominował na korcie i bez problemu utrzymywał własne podanie. W pewnym momencie Mochizuki już zaczął się skupiać na piątym secie. Po 17 minutach Hurkacz wygrał seta 6:0, choć dopiero za czwartym razem był w stanie zamknąć gema przy serwisie przeciwnika.

W decydującym secie Mochizuki grał już dużo lepiej. Po jednym z przegranych punktów w drugim gemie Polak zaczął krzyczeć w stronę trenera Craiga Boyntona, najpewniej w poszukiwaniu jakichś odpowiedzi. Tym razem o przełamania było już dużo trudniej. Hurkacz popełniał błędy m.in. przy odważnych ruchach do siatki. Do break pointów doszło dopiero w szóstym gemie, a Mochizuki przegrał tego gema przy własnym podaniu przez jedenasty podwójny błąd serwisowy.

Przy stanie 4:6, 6:3, 3:6, 6:0, 5:2 dla Hurkacza w Paryżu zaczęło padać, a kort został przykryty płachtami. Po przerwie Hurkacz dopiął swego przy swoim serwisie, wygrał seta 6:3 i wywalczył awans do kolejnej rundy Roland Garros.

Hurkacz w drugiej rundzie w Paryżu zmierzy się z Amerykaninem Brandonem Nakashimą (68. ATP), który pokonał swojego rodaka Nicolasa Moren De Alborana (140. ATP) 6:1, 6:7 (6:8), 6:3, 6:2.

I runda Roland Garros: Hubert Hurkacz - Shintaro Mochizuki 4:6, 6:3, 3:6, 6:0, 6:3
Czytaj dalej
Podobne wiadomości