Riot Games ofiarą ataku hakerów. Cyberprzestępcy zabrali kody ...

Riot Games, twórcy takich gier jak League of Legends czy Valorant zostali zaatakowani przez hakerów w zeszłym tygodniu. Początkowo nic nie wskazywało na najgorszy scenariusz tak teraz cyberprzestępcy szantażują studio deweloperskie żądając okupi za skradzione dane.

Riot Games ujawnił, iż padł ofiarą hakerów, którzy wykradli ważne dane. Teraz firma zdradziła co weszło w posiadanie cyberprzestępców a na liście jest m.in. kod źródłowy League of Legends i Teamfight Tactics. Oprócz tego zabrano oprogramowanie przeciwko cheaterom ang. legacy anticheat platform, z którego notabene Riot jest niezwykle dumny. Oczywiście mając takie dane osoby z odpowiednią wiedzą mogą wykorzystać je nie tylko przeciwko twórcom, ale również graczom np. opracowując trudne do wykrycia narzędzie do oszukiwania. Na tym sprawa się nie kończy, bowiem Riot Games dostał e-maila od hakerów z żądaniem okupu. Czy deweloperzy ugną się i zapłacą? Ich deklaracja jest jasna - otóż nie.

Riot Games padł ofiarą hakerów, którzy żądają od dewelopera okupu za przejęte dane.

As promised, we wanted to update you on the status of last week’s cyber attack. Over the weekend, our analysis confirmed source code for League, TFT, and a legacy anticheat platform were exfiltrated by the attackers.

1/7 https://t.co/IogE05HaD1

— Riot Games (@riotgames) January 24, 2023

„Nasza analiza przeprowadzona w weekend wykazała, iż faktycznie kod źródłowy League of Legends, Teamfight Tactics i starszej platformy anty-cheat zostały eksfiltrowane przez atakujących. Dzisiaj otrzymaliśmy wiadomość z żądaniem okupu. Nie trzeba dodawać, że nie zapłacimy” – napisało studio. Jednocześnie Riot Games przyznał, że atak hakerski chwilowo negatywnie wpłynął na działanie firmy a dokładniej udostępnianie treści oraz aktualizacji do gier. „Chociaż ten atak może powodować problemy w przyszłości, co najważniejsze, pozostajemy pewni, że żadne dane gracza ani dane osobowe gracza nie zostały naruszone” – stwierdził Riot. Największym zmartwieniem Riot wydają się być „pojawiające się nowe kody” w wyniku wycieku kodu źródłowego.

Deweloper powiedział, że wciąż ocenia wpływ, jaki może to mieć na obecny system anti-cheat dostępny w League of Legends i w razie potrzeby zastosuje wymagane poprawki. Kolejne zmartwienie to eksperymentalne funkcje, niedostępne dla graczy, nad którymi działają autorzy. Cyberprzestępcy mogą je bowiem udostępnić. Riot współpracuje z organami ścigania, a także zewnętrznymi konsultantami w celu zbadania włamania i prawdopodobnie zlokalizowania autorów włamania.

Obserwuj nas w Google News

Podobne wiadomości